• Wpisów: 272
  • Średnio co: 7 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 14:06
  • Licznik odwiedzin: 45 186 / 2178 dni
 
operazatrzygrosze
 
Przygotowując się do napisania nowego posta, przeglądałam w internecie materiały o alergiach i znalazłam coś tak okropnego, że aż muszę się tym z Wami podzielić.

Uprzedzam, zdjęcia są bardzo niesmaczne:
bunbunmakeuptips.com/my-horrific-post-facial-exp…
bunbunmakeuptips.com/believe-you-will-heal-updat…

Same fotki już są ciekawe, ale dla tych z Was, które chciałaby wiedzieć o co chodzi, a nie znają angielskiego tłumaczę:
Juli jest jedną z dziesięciu czołowych singapurskich blogerek urodowych. Nie miała bardzo złej cery, ale też trochę jej brakowało do doskonałości, więc parę dni przed jakąś blogerską galą wybrała się do salonu kosmetycznego na oczyszczanie cery. Po dwóch dniach zaczęła się masakra, której nie umiem opisać słowami. Jeśli nic nie jecie, zobaczcie same.

Ostatecznie okazało się, że najprawdopodobniej nie było to z winy salonu, tylko był to efekt silnej reakcji alergicznej. Salon pogorszył sprawę, bo przez pierwsze dni zapraszał Juli na wyciskanie tych ropni, co jak wiadomo jest niewskazane :/ Poszła też do lekarza, który okazała się konowałem (zapisał jej m.in. leki pogarszające stan skóry oraz przeterminowany krem) i dopiero u kolejnego dostała prawdziwą pomoc.

Po 18 dniach było nieźle, po 25 już prawie dobrze, lecz została jej masa przebarwień, co do których nie ma pewności czy i kiedy znikną. Dodajmy do tego ominięcie wielu ważnych wydarzeń, chodzenie w masce, zerową samoocenę, a z tego co widzę ostatnio na blogu - depresję. Której właściwie trudno się dziwić...

Sama nie wiem czy ten wpis ma być ciekawostką, czy przestrogą, czy wymądrzaniem się, że blogerki urodowe nie pozjadały wszystkich rozumów (bo jak można było dać sobie wyciskać takie krosty, to ja nie rozumiem). Umówmy się, że decyzję zostawiam Wam.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków